poniedziałek, 9 stycznia 2017

Remis z Dumą Katalonii

Villarreal CF zremisował u siebie 1:1 z FC Barceloną, w spotkaniu 17. kolejki La Liga Santander. Submarino tracąc gola w samej końcówce spotkania dali się zepchnąć w ligowej tabeli Atletico Madryt na 5. pozycję, ale do ekipy Diego Simeone tracą zaledwie punkt.

Niezależnie od przegranego meczu w pucharze, wiadomym było, że Barcelonę czeka piekielnie trudna przeprawa na stadionie El Madrigal. Villarreal w tym sezonie spisuje się naprawdę dobrze, a z ośmiu rozegranych wcześniej spotkań na własnym boisku, przegrało tylko jedno.

I niedzielny mecz od pierwszej minuty rzeczywiście dla Barcelony łatwy nie był. Villarreal imponowało tym, z czego jest znane: dyscypliną, organizacją gry, szczelną defensywą. Bezbramkowy wynik do przerwy wiernie odpowiadał boiskowej rzeczywistości.

Ale "żółta łódź podwodna" to w tym sezonie coś więcej niż perfekcyjna obrona. Wprawdzie w szesnastu poprzednich kolejkach stracili zdecydowanie najmniej bramek w La Liga, bo tylko jedenaście, to dali się poznać również jako zespół niebezpieczny pod bramką rywala. Przede wszystkim dlatego, że potrzebują naprawdę niewielu szans, by zdobyć gola.

Tak było i tym razem. Pozornie skupieni na defensywie gospodarze w 50. minucie wyprowadzili zabójczą kontrę zakończoną dwoma niebywale precyzyjnymi zagraniami. Strzał Nicoli Sansone okazał się równie dokładny, co podanie Alexandre Pato i Villarreal wyszło na prowadzenie. Przebieg kolejnych minut łatwo było przewidzieć: Barcelona atakowała, gospodarze bronili się, raz na kilka minut kontratakując.

Najgoręcej pod bramką Villarreal zrobiło się w 70. minucie. Najpierw strzał Messiego ręką zatrzymał... Roberto Soriano, ale arbiter zamiast rzutu karnego podyktował jedynie rzut rożny. Po wznowieniu gry znów w dobrej sytuacji znalazł się Messi - trafił tylko w słupek. Kiedy kibice i piłkarze Barcelony nadal złorzeczyli sędziemu za niepodyktowanie jedenastki, arbiter zrewanżował się drużynie gości. Tym razem nie zauważył, że uderzenie na bramkę ręką zablokował stojący w polu karnym Javier Mascherano. Cóż, sędzia tego spotkania, choć nazywa się Iglesias, na pewno nie poprowadził zawodów śpiewająco...

Do 90. minuty utrzymywał się wynik 1:0. Ale wtedy do rzutu wolnego podszedł Lionel Messi i z siedemnastu metrów przymierzył w samo okienko. Sergio Asenjo nawet nie drgnął. Mecz zakończył się więc remisem, z którego żaden zespół nie  był do końca zadowolony. Dowodzi tego przebieg czterech doliczonych minut, w których jedni i drudzy starali się zdobyć zwycięską bramkę. Nikomu się to jednak nie udało.


opis przebiegu spotkania z polsatsport.pl 

* skrót spotkania - tutaj
 
* pełna dokumentacja spotkania - tutaj

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza